Uśmiechnęłam się i spuściłam wzrok.
- Nie masz gdzie mnie odprowadzić. - Powiedziałam cicho. - Nie mam się gdzie podziać.
Odwróciłam wzrok, a w moich oczach zalśniły łzy. Jednak szybko zdążyłam się ogarnąć i nie wybuchnęłam płaczem.
Moja "zła" strona, kazała mi wziąć się za siebie i przygwoździć wilka do ziemi. Oparłam się niby pokusie i usiadłam.
- Nie masz watahy? - Bardziej stwierdził niż spytał wilk, już trochę milszym tonem.
Niemal niezauważalnie pokiwałam łbem i popatrzyłam przez chwilę na niego z nadzieją.
Po chwili jednak, iskierka dobrego uczucia zgasła. Niemal tak szybko, jak się pojawiła.
Nikt nie przyjąłby mnie do watahy. Przynajmniej dopóki, dopóty nie nauczę się samokontroli.
- A.. jest tu jakieś... stado? - Zapytałam mimo fali sprzeciwów w swoim sercu.
- Tak. Wataha Wiatru Zimy. Jak chcesz, możesz dołączyć - wzruszył barkami. Zdawał się obojętny.
- Ja... chyba... chyba nie - szepnęłam. Moje oczy znów zaszkliły się.
"Przestań! Znów będziesz ryczeć?!" zganiłam się w myślach.
Odetchnęłam głęboko.
- Alpha sam musi zdecydować, czy mam dołączyć, czy nie. I muszę z nim
lub z nią, porozmawiać na osobności - wyjaśniłam unosząc głowę i tym
samym wykazując się jakąśtam odwagą.
W oczach Shina dojrzałam rozbawienie.
- No co?! - warknęłam, ale zaraz się opamiętałam. - Przepraszam.
Shin? C;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz