- No co jest, jesteś niemową?- niecierpliwie pytała nieznajoma.
-Nie, nie przepraszam. Witaj jestem… Persefona.- nie wiem dlaczego ale
się zająknęłam, to było dziwne, jakbym nie wiedziała kim jestem.
-Cześć Persefona ja jestem Anna, a… co tutaj robisz.-dopytywała się.
-A w sumie to nawet nie wiem, obudziłam się tu niedaleko i właśnie teraz
zdałam sobie sprawę, że nic nie pamiętam. Jedyne co zostało mi w głowie
toto, że jestem Persefona i jestem wilkiem zimowych nocy.
-Myślę że mogę ci pomóc, choć za mną zaprowadzę cię do naszej krainy i tam POM pomyślimy co dalej. Zaufaj mi.
-OK, chodźmy.- bez wahania truchcikiem ruszyłam za Anną. Szłyśmy przez
ok. pół godziny Anna opowiedziała mi o watasze oraz o przywódcy z którym
miałam się spotkać. Trochę się obawiałam ponieważ z jej opowieści
wynikało, że nie jest on zbyt miły. Gdy dotarłyśmy do jego jaskini serce
zaczęło mi mocniej walić. Nagle Ania wydała z siebie przenikliwe wycie,
z jaskini odpowiedziało jej mrożące krew w żyłach wycie. Powoli z
jaskini zaczął się wynurzać mroczny cień. Gdy zobaczyłam go w pełnej
okazałości byłam zadziwiona, czarny olbrzymi wilk z ostrymi jak brzytwa
szponami wyszedł mi naprzeciw. Najpierw zawarczał podejrzanie, ale potem
odparł:
-Witaj Persefono, zapewne chcesz dołączyć do naszej watahy?
-Nie, chcę tylko dowiedzieć się z kąt pochodzę, i jak się tu znalazłam.
- Hmmm, myślę że ja ci nie pomogę gdyż moja moc to nie wróżenie itp.,
ale możesz wyruszyć do siedziby bogów, lecz ostrzegam cię droga jest
kręta i niebezpieczna, nikt stamtąd nie wrócił. A na razie możesz
zamieszkać w jaskini na obrzeżach Zimowej Rzeki, Anna cię tam
zaprowadzi.- razem z Anią poszłyśmy na wskazane miejsce. Przez resztę
dnia wilczyca pomagała mi się urządzić, a pod wieczór gdy księżyc już
świecił Anna musiała wracać do domu. Gdy wyszłyśmy z jaskini zobaczyłam
jej prawdziwe piękno wyglądał zjawiskowo w świetle księżyca.
Pożegnałam nową znajomą, weszłam do mego nowego domu i zapadłam w głęboki sen….