Wyszłam z jaskini do wodopoju. Szłam między drzewami i słuchałam
porannego śpiewu ptaków. Doszłam w końcu na miejsce. Podeszłam do
wodopoju i zaczęłam pić. Nagle zobaczyłam wadere siedzącą w cieniu.
Podeszłam do niej. Gdy byłam obok niej powiedziałam:
- Hej Kira- wadera popatrzyła się na mnie. Jak widać lubiła ciemność- Co taka ponura?- usiadłam obok niej
- Nic- powiedziała krótko. Wtem przypomniałam sobie piękne miejsce. Tam zawsze było ciemno, ale za to pięknie.
- Chodź coś xi pokażę- złapałam wadere za łapę i ją zabrałam do tego
miesjca. Szliśmy przez pewien las, potem przez rzekę. Wyciągnęłam mój
naszyjnik z kryształkiem i jej podałam.
- Wsać to do tej dziupli- wadera to zrobiła, a drzewa się odsunęły. Ja
zabrałam kryształek i weszliśmy tak. Było ciemno, ale było też wszystko
widać dzięki księżycowi
- Ja tu zawsze przychodzę, gdy jest mi smutno. Zawsze jest tu ciemno i
samotnie. Teraz jeśli chcesz może to być teraz twoje miejsce- gdy to
mówiłam podałam jej naszyjnik z kryształem. Według mnie było tu pięknie.
Mały strumyk i most, drzewa i piękne niebo z gwiazdami i księżycem i to
na zawsze. Byłam ciekawa opini Kiry
<Kira?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz