
Stał nad śpiącą Clarisą i wpatrywał się w nią, jeszcze nie zauważył, że się obudziłam więc postanowiłam to wykorzystać (bałam się o nową i jedyną przyjaciółkę), powoli się uniosłam, przygotowałam do skoku, obnażyłam lśniące kły i… wielkim susem wylądowałam na jego grzbiecie. Gdy się przekręcił zobaczyłam jego szaro niebieskie oczy, które wcale nie wyrażały chęci walki. Ostrożnie zrobiłam krok w tył, ale cały czas byłam przygotowana do ataku. Przyjrzałam się mu dokładnie i dopiero wtedy zauważyła że na jego kudłatej szyi jest zawieszony kieł. O dziwo lekko się do mnie uśmiechnął i rzekł:
-Witaj, jestem Blue mieszkam w tej rzece, chcę ci tylko powiedzieć, że nic nie chciałem zrobić twej koleżance tylko… wydawała mi się znajoma. Wybacz, że cię wystraszyłem.- znowu wyszczerzył kły w uśmiechu. Stwierdziłam, że nie stwarza zagrożenia i się przywitałam:
-Jestem Persefona, i wcale mnie nie wystraszyłeś.- oburzyłam się.
-Ha Ha, wybacz- zaśmiał się rozbawiony moją miną. W tum samym czasie obudziła się Clarisa. Blue się na nią spojrzał, wyraźnie było widać, że mu się podoba. Nagle Clarisa odezwała się do mnie:
-Kim on jest i czego od ciebie chce?
-Wybacz, że się wtrącę jestem Blue i tu mieszkam.- odezwał się basior.- A tak w ogóle to czego tu szukacie Persefono?- teraz odezwał się do mnie.
-Idziemy do siedziby wyroczni.
-Idę z wami zawsze chciałem tam iść ale samemu to… no wiecie. I nie próbuj mnie powstrzymać!- odparł stanowczo.
-Jestem za.- odezwała się Clarisa i bez słowa ruszyła przed siebie.- No ej ruszcie się trzeba znaleźć śniadanie i ruszać dalej.- wyraźnie było widać, że chce zaimponować Blue i w sumie nawet jej się to udawało, był w nią wpatrzony jak w obrazek. Ale to zostawmy, zajmę się nimi kiedy indziej teraz najważniejsza jest wyprawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz