Nasza wataha, Wataha Zimowego Wiatru... Niby dobra, ale coś tu nie pasuje...
Pewnego mroźnego, jak zawsze, dnia, zawitali do nas sami Bogowie. Zwrócili się prosto do Shina, Kiry i Commy.
-Jesteśmy wami zawiedzeni... - powiedziała z zawiedzeniem Adra - niestety, czeka was kara za to co zrobiliście
W głosie Bogini można było usłyszeć tylko stanowczość i powagę, ani jednej iskierki współczucia czy troski.
Cała trójka kiwnęła spuszczonymi głowami. Widać było, że coś się źle potoczyło.
Bogowie odwrócili się od wszystkich plecami i zaczęli iść powolnym, zdecydowanym krokiem w stronę swojej krainy. Za nimi szła nasza główna trójka. Mieli wciąż spuszczone głowy. Właśnie pojawiło się śnieżnobiałe światło. Niektórzy Bogowie już weszli do niego. W końcu została tylko ta trójka i sama Bogini Adra. W końcu jedna z naszych wader, Anna, nie wytrzymała:
-Dlaczego ich zabieracie?! - wykrzyknęła ze łzami w oczach
Adra kiwnęła głową na Shina.
-Widzisz... jesteśmy następcami Bogów, a Bogowie nie mogą się do nikogo przywiązywać...
W głosie Shina słychać było wyraźną troskę i smutek. To była jego druga, jasna strona.
-Hę? - spytała Anna
-Jesteś najlepszą przyjaciółka na świecie - dopowiedziała Kira
Shin, Kira. Comma i Adra zniknęli w białym świetle, a cała wataha poszła w swoich kierunkach...
Wataha zostaje zamknięta, przykro mi... może kiedyś wróci.. nie wiem...
Jesli chcecie wciaż pisac opowiadania to to jest moja nowa:
Wataha Zielonej Puszczy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz