niedziela, 9 lutego 2014

Smutna historia na koniec...

Nasza wataha, Wataha Zimowego Wiatru... Niby dobra, ale coś tu nie pasuje...

Pewnego mroźnego, jak zawsze, dnia, zawitali do nas sami Bogowie. Zwrócili się prosto do Shina, Kiry i Commy.
-Jesteśmy wami zawiedzeni... - powiedziała z zawiedzeniem Adra - niestety, czeka was kara za to co zrobiliście
W głosie Bogini można było usłyszeć tylko stanowczość i powagę, ani jednej iskierki współczucia czy troski.
Cała trójka kiwnęła spuszczonymi głowami. Widać było, że coś się źle potoczyło.
Bogowie odwrócili się od wszystkich plecami i zaczęli iść powolnym, zdecydowanym krokiem w stronę swojej krainy. Za nimi szła nasza główna trójka. Mieli wciąż spuszczone głowy. Właśnie pojawiło się śnieżnobiałe światło. Niektórzy Bogowie już weszli do niego. W końcu została tylko ta trójka i sama Bogini Adra. W końcu jedna z naszych wader, Anna, nie wytrzymała:
-Dlaczego ich zabieracie?! - wykrzyknęła ze łzami w oczach
Adra kiwnęła głową na Shina.
-Widzisz... jesteśmy następcami Bogów, a Bogowie nie mogą się do nikogo przywiązywać...
W głosie Shina słychać było wyraźną troskę i smutek. To była jego druga, jasna strona.
-Hę? - spytała Anna
-Jesteś najlepszą przyjaciółka na świecie -  dopowiedziała Kira
Shin, Kira. Comma i Adra zniknęli w  białym świetle, a cała wataha poszła w swoich kierunkach...

Wataha zostaje zamknięta, przykro mi... może kiedyś wróci.. nie wiem...
Jesli chcecie wciaż pisac opowiadania to to jest moja nowa:
Wataha Zielonej Puszczy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz