piątek, 7 lutego 2014

Od Persefony - Skąd jestem??? Cz.5

Szliśmy dosyć długo gdy nagle ujrzeliśmy przed nami wielki ciemny las.
-To święty las, nigdy nie pada nim śnieg i zawsze panuje tam spokój, zabronione jest tam wejście wszystkim złym energią- odezwał się Blue.
-Nie wygląda z byt przyjaźnie może go obejdziemy- zaproponowała Clarisa.
-Ok. Jeśli chcesz iść 17 mil na wschód, czy może 20 mil na zachód- zaśmiał się Blue. Nie było wyjścia musieliśmy tędy przejść. A pyzatym nie było się chyba tam czego bać przecież złe energie nie miały tam wstępu.
-Ruszajmy, im szybciej wejdziemy tym szybciej wyjdziemy- stwierdziłam i ruszyłam przed siebie. Las był stary i panował w nim lekki zaduch, dla wilka z Watahy Wiosennego Wiatru może to nie przeszkadzało ale mi sierść lepiła się od potu ( zresztą nie tylko mi ). Niespodziewanie jakaś postać przekroczyła drogę, w oczy rzucił mi się czarno zielonkawy ogon, moi przyjaciele też go zobaczyli. Spojrzeliśmy na siebie i usłyszeliśmy długie, przeciągłe, smutne wycie.



 

Naszym oczom ukazały się przezroczyste dysze wilków, a wśród nich jeden czarna ogromna bestia z wyszczerzonymi białymi kłami oraz białymi oczami (wyglądał jakby był ślepy). Nagle mroczna bestia zawyła, a całe stado ruszyło prosto na nas, serce zaczęło mi walić jak oszalałe, w oczach Clarisy był wyraźnie wypisane, że ma chęć wzbić się w powietrze, ale konary drzew by jej to uniemożliwiły. Nagle skoczyła na mnie jedna z dusz ale o dziwo przeleciała przez moje ciało i zniknął tak samo stało się z resztą. Gdy wszystkie wilki zniknęły został tylko ten czarny. Obnażył potężne kły i skoczył prosto na mnie, miałam nadzieję, że zniknie tak jak jego towarzystwo ale w głębi duszy wiedziałam, że tak się nie stanie. W ostatniej chwili zdążyłam się schylić, ale jego pazury i tak przejechały mi po karku. Przeskoczył mnie i zniknął między drzewami, natomiast ja straciłam władzę w nogach i niczym postrzelona padłam na zimną, wilgotną trawę. Czułam jak skapująca krew skleja moją sierść.
-Co to było czemu oni nas zaatakowali?- wydusiłam z siebie.
-Nie mam pojęcia nigdy o czymś takim nie słyszałem.- odparł Blue. Nagle naszym oczom ukazała się wcześniej widziana wadera. Z opowieści Anny wiedziałam kto to jest.
-Witaj o wszech mocna bogini życia.- wydusiła z niedowierzaniem Clarisa…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz